Zasada: wina dotyczy przyczyn

Winę ponosi ten, kto swoim zachowaniem doprowadził do rozkładu pożycia. Zdarzenia późniejsze, z okresu gdy więzi już nie istniały, nie mogły być przyczyną rozpadu, więc co do zasady nie uzasadniają przypisania winy. Na tej logice opiera się między innymi reguła, że nowy związek nawiązany po dacie zupełnego i trwałego rozkładu nie obciąża małżonka.

Wyjątek z orzecznictwa

Sąd Najwyższy dopuścił jednak uwzględnienie zachowań późniejszych w jednej sytuacji: gdy niweczą one realne szanse na pojednanie i utrwalają rozkład, który wcześniej nie był jeszcze trwały. Przykład: małżonkowie po kryzysie podejmują próby naprawy relacji, a jedno z nich zrywa je zachowaniem rażąco nagannym. Takie zachowanie współtworzy trwałość rozkładu, więc może być oceniane w płaszczyźnie winy.

Praktyczny wniosek dla stron

Do czasu prawomocnego wyroku warto zachowywać się tak, jakby sąd patrzył, bo w pewnym zakresie patrzy. Agresja, nękanie, publiczne poniżanie małżonka czy manipulowanie dziećmi w toku sprawy potrafią wrócić w ustaleniach o winie, a niezależnie od tego wpływają na rozstrzygnięcia o władzy rodzicielskiej i kontaktach.

Gdzie przebiega granica

Kluczowe jest ustalenie daty, w której rozkład stał się zupełny i trwały. Przed nią liczy się wszystko. Po niej, wyjątkowo, tylko to, co zniweczyło realną szansę powrotu. Spór o tę datę bywa w praktyce ważniejszy niż spór o same zdarzenia.

Przepisy

Art. 56 § 1 i art. 57 § 1 k.r.o.; ciężar dowodu: art. 6 k.c. w związku z art. 232 k.p.c.

Wyjątki: co obciąża nawet po rozpadzie

Zasada „po zupełnym rozkładzie nie ma już czego niszczyć” ma granice. Orzecznictwo obciąża winą także zachowania późniejsze, jeżeli godzą w inne obowiązki niż zniszczona więź: przemoc lub poniżanie małżonka po rozstaniu, uporczywe uchylanie się od łożenia na rodzinę, publiczne szkalowanie. Chodzi o to, że obowiązek wzajemnego szacunku i pomocy nie wygasa z dniem wyprowadzki. Osobna kategoria to zachowania utrwalające rozkład, które uniemożliwiły realną szansę pojednania; bywają brane pod uwagę, gdy więź nie była jeszcze zerwana definitywnie. Dlatego dokładne ustalenie daty, od której rozkład był zupełny i trwały, to nie akademicka drobiazgowość, lecz oś sporu o winę.

Jak w praktyce ustala się „datę rozkładu”

Sąd składa ją z faktów: kiedy ustało współżycie, kiedy rozdzielono finanse i sypialnie, od kiedy strony nie spędzają razem świąt, jak komunikowały się z otoczeniem. Pomagają obiektywne kotwice: umowa najmu osobnego mieszkania, zmiana adresu korespondencji, wiadomości, w których strony piszą o sobie „były/była”. Częsty błąd to mylenie kryzysu z rozkładem: kłótnie i ciche dni przy utrzymanym wspólnym gospodarstwie to jeszcze nie zupełność. O tym, jak sąd bada trzy więzi, piszemy w tekście o trzech więziach małżeńskich, a typowy spór o nowego partnera po rozstaniu omawiamy w artykule o nowym partnerze po rozpadzie małżeństwa.

Przykład z sali: nowy związek po faktycznym rozstaniu

Najlepiej pokazać to na typowej sytuacji, którą sądy rozpoznają dość często. Wyobraź sobie parę, która od dwóch lat mieszka osobno. Nie ma już między nimi żadnej więzi: nie prowadzą wspólnego domu, nie utrzymują kontaktów uczuciowych, każde ułożyło sobie życie na nowo. Po tych dwóch latach jedno z małżonków wchodzi w nowy związek. Drugie, gdy trafia sprawa do sądu, domaga się orzeczenia rozwodu z winy tego, kto „ma już kogoś", twierdząc, że to zdrada. I tu pojawia się sedno. Sąd pyta nie o to, czy jest nowy partner, lecz o to, kiedy małżeństwo faktycznie się rozpadło. Jeśli ustali, że rozkład pożycia był już wcześniej zupełny i trwały, to znaczy że wszystkie trzy więzi ustały i nie było realnej szansy na powrót, to nowy związek nawiązany po tej dacie zwykle nie zostanie potraktowany jako przyczyna rozpadu, bo rozpad już się dokonał. Nie można zawinić rozbicia czegoś, co było już rozbite. To dlatego w takich sprawach kluczowe okazuje się ustalenie daty rozkładu, a nie samego faktu istnienia nowego partnera.

Odwróćmy jednak sytuację, bo granica bywa cienka. Jeżeli między małżonkami tliła się jeszcze jakakolwiek więź, na przykład próbowali się schodzić, utrzymywali kontakty, istniała realna szansa pojednania, a wtedy jedno z nich związało się z kimś innym, sąd może uznać, że to właśnie ten nowy związek dobił resztki małżeństwa i przypisać z tego tytułu winę. Cała różnica tkwi więc w tym, czy w chwili nawiązania nowej relacji małżeństwo było już martwe, czy jeszcze się broniło. Dlatego w sprawach o winę tak wiele zależy od dowodów co do momentu rozpadu: kiedy naprawdę ustały więzi, kiedy nastąpiła wyprowadzka, od kiedy strony żyły całkiem osobno. Szerzej piszemy o tym w tekstach o nowym partnerze po rozpadzie małżeństwa oraz o tym, jak orzecznictwo rozumie zdradę i pozory zdrady.

Najczęstsze zachowania po rozstaniu i jak sąd je ocenia

W praktyce po rozstaniu pojawia się kilka powtarzalnych sytuacji, o które strony pytają, licząc, że obciążą one drugą stronę winą. Warto wiedzieć, jak sąd zwykle na nie patrzy. Nowy związek nawiązany po zupełnym i trwałym rozkładzie zazwyczaj nie tworzy nowej winy, bo małżeństwo było już rozbite; inaczej, gdy więź jeszcze istniała. Wyprowadzka i zabranie swoich rzeczy po faktycznym rozpadzie to normalne następstwo rozstania, a nie porzucenie obciążające winą, o ile rozkład był już dokonany. Obraźliwe wiadomości, awantury czy publiczne poniżanie drugiej strony to inna kategoria: takie zachowania, nawet po rozstaniu, mogą zostać ocenione negatywnie, bo obowiązek wzajemnego szacunku nie znika z dnia na dzień, choć ich wpływ na sam rozkład, który już nastąpił, bywa ograniczony. Utrudnianie drugiemu rodzicowi kontaktów z dziećmi po rozstaniu nie tyle wpływa na winę za rozkład małżeństwa, ile rzutuje na ocenę postawy rodzicielskiej i rozstrzygnięcia dotyczące dzieci. Kluczowa zasada jest jedna: dla winy za rozkład liczy się to, co doprowadziło do rozpadu, a nie każde przykre zachowanie po nim. Zachowania po rozstaniu bywają jednak istotne dla innych rozstrzygnięć, na przykład o kontaktach czy o wiarygodności strony, dlatego nie są zupełnie obojętne. Jak sąd rozdziela te wątki, opisujemy w tekstach o dowodach w sprawie rozwodowej i o kontaktach z dzieckiem.

Kto musi udowodnić winę po rozstaniu

W sporze o winę obowiązuje prosta, ale ważna zasada dowodowa: kto twierdzi, ten dowodzi. Jeśli domagasz się orzeczenia rozwodu z winy drugiej strony, to na Tobie spoczywa ciężar wykazania nie tylko samego zachowania, ale i jego związku z rozpadem małżeństwa. Przy zachowaniach po rozstaniu jest to trudniejsze, niż się wydaje, bo musisz przekonać sąd, że dane zachowanie realnie przyczyniło się do rozkładu, a nie było jedynie jego następstwem. W praktyce oznacza to konieczność pokazania osi czasu: kiedy ustały poszczególne więzi, kiedy nastąpiła wyprowadzka, kiedy pojawiło się kwestionowane zachowanie. Dopiero na tym tle sąd ocenia, czy zachowanie zdarzyło się, gdy małżeństwo jeszcze się broniło, czy już po jego faktycznym końcu. Dlatego samo oburzenie na to, że były małżonek „już z kimś jest", rzadko wystarcza; potrzebne są konkretne fakty i daty. Jeśli nie masz pewności, czy Twoje dowody wykażą właściwy moment, warto skonsultować to z pełnomocnikiem jeszcze przed sformułowaniem żądań w pozwie, bo od tego zależy, czy walka o winę ma realne szanse, czy tylko wydłuży i zaogni sprawę.

Praktyka poznańskiego sądu w sprawach rozwodowych

O wyniku sprawy decydują przepisy, ale na jej przebieg wpływa także praktyka konkretnego sądu. Sąd Okręgowy w Poznaniu ma utrwalone zwyczaje dotyczące organizacji rozpraw, posiedzeń zdalnych i postępowania dowodowego. Dlatego przed podjęciem decyzji procesowych warto skonsultować się z pełnomocnikiem, który stale występuje przed sądem w Poznaniu; może nim być adwokat lub radca prawny.

Najczęstsze pytania

Kliknij pytanie, aby rozwinąć odpowiedź.

Czy kłótnie w trakcie procesu rozwodowego wpływają na winę?

Zwykle nie, jeżeli rozkład był już zupełny i trwały. Mogą jednak wpływać na rozstrzygnięcia o dzieciach i na wiarygodność stron.

Związek z nową partnerką w trakcie sprawy to zdrada?

Jeśli rozpoczął się po dacie zupełnego i trwałego rozkładu, nie stanowi podstawy przypisania winy. Spór dotyczy zwykle samej daty.

Kto musi udowodnić, kiedy nastąpił rozkład?

Ten, kto z danej daty wywodzi skutki prawne. W praktyce obie strony przedstawiają dowody na swoją wersję chronologii.

Czy przemoc po wyprowadzce może obciążyć winą, skoro małżeństwo już się rozpadło?

Tak. Obowiązek szacunku i pomocy nie wygasa z rozstaniem; przemoc, poniżanie czy odmowa łożenia na rodzinę po rozkładzie także bywają poczytywane za winę.

Jak sąd ustala, od kiedy rozkład był zupełny?

Z faktów: ustanie współżycia, rozdzielenie finansów i gospodarstwa, osobne mieszkanie, sposób komunikowania rozstania otoczeniu. Kryzys z utrzymanym wspólnym życiem to jeszcze nie zupełność.

Czy związek po faktycznym rozstaniu to jeszcze zdrada obciążająca winą?

Zwykle nie, jeżeli w chwili jego nawiązania rozkład pożycia był już zupełny i trwały. Nie można zawinić rozbicia małżeństwa, które było już rozbite. Inaczej jest, gdy istniała jeszcze więź lub realna szansa pojednania, którą nowy związek przekreślił.

Co decyduje o winie: nowy partner czy data rozpadu?

Data rozpadu. Sąd bada, kiedy małżeństwo faktycznie się rozpadło, a nie sam fakt istnienia nowego partnera. Jeśli nowy związek powstał po dacie zupełnego i trwałego rozkładu, zwykle nie obciąża winą; jeśli wcześniej, może zostać uznany za przyczynę rozpadu.

W tej sprawie pomoże pełnomocnik; zobacz prowadzenie rozwodów z orzeczeniem o winie w Poznaniu.